Zbliża się kryzys. Jak przetrwa go Polska?

Chyba każda osoba choć minimalnie rozumiejąca gospodarkę i ekonomie, wie, że hossa nie może trwać wiecznie. Dobra koniunktura musi kiedyś się skończyć, co świetnie pokazuje niemal cała historia świata. Nie inaczej będzie zapewne teraz. Zresztą wielu ekonomistów uważa, że już kolejny rok może okazać się okresem spowolnienia. Jakie jest na to remedium? Poprawa produktywności, zwiększenie inwestycji i innowacyjność.

Carlos Pinerua z Banku Światowego stwierdził niedawno, że wojna handlowa pomiędzy USA a Chinami wkrótce może odbić się na Europie. Ponadto wymienił także brexit jako czynnik, który może uderzyć w gospodarkę Starego Kontynentu.
„Wiadomości są wciąż relatywnie dobre. Są oczywiście pewne słabości w strefie euro, które zaczynają się przebijać, ale nie jest to jeszcze nic, czym trzeba się faktycznie martwić”
– uspokajał jednak Pinerua przemawiając na Europejskim Kongresie Gospodarczym (EKG).

Przeziębienie może przejść w nowotwór?

Janis Warufakis, były minister finansów Grecji, zauważył kiedyś, że kryzys zaczyna się niespodziewanie od jednego przewróconego klocka domina. W gospodarce jest nim np. pierwsza niezapłacona faktura czy niesprzedany kontener produktów. To oczywiście uproszczenie, ale pokazujące istotny problem, tj. nie wiadomo do końca, kiedy nieistotne czynniki na rynku rozpoczną lawinę, która przejdzie jak taran po rynku.

„To jest podstawowy kłopot, że w gruncie rzeczy nie mamy jednego czynnika, który ani w strefie euro, ani w gospodarce amerykańskiej, ani globalnej, który mógłby powiedzieć – tak jak w czasie ostatniego kryzysu – że jest tym istotnym czynnikiem, który przesądzi o pojawieniu się głębokiego spowolnienia o jakiejś większej skali”

– powiedział w czasie EKG Leszek Skiba, polski wiceminister finansów.

Jak walczyć z kryzysem

W jednym jednak eksperci są pewni: najlepszą metodą walki z kryzysem są inwestycje. Rządzący powinni stawiać na wzrost m.in. produktywności i innowacyjność. Czy polska gospodarka stoi na tych filarach?

W czasie koniunktury gospodarczej nie zrobiliśmy żadnego postępu, bo rządzący nastawili się na politykę rozdawnictwa. Nie tylko nie będziemy innowacyjni, ale taka sytuacja może skutkować regresem”

– twierdzi posłanka Mirosława Nykiel, która w Sejmie zasiada w Komisji Gospodarki.

Podobnego zdania jest profesor ekonomii Krzysztof Piech, który pytany o to, jak Polska może skorzystać na 4. rewolucji przemysłowej, powiedział:

„Tylko przez innowacje. O ile władze nie będą tylko o nich mówić, ale zaryzykują i aktywnie pójdą w tym kierunku. I nie chodzi o pieniądze – już od ponad 30 lat naukowcy zajmujący się polityką innowacyjną wiedzą, że nie są one wystarczające.”

Jak jest w praktyce? Według Blommberg Innowation Index Polska za ubiegły rok spadła o jedno miejsce i zajęła 22. pozycję, zaś w UE zalicza się do tzw. średniaków. Zdolność do innowacyjnych zmian wykazują gospodarki, których rządzący wydają na badania i rozwój ok. 3 procent PKB. Niestety Polska wydaje ok. 1 procent. To za mało, aby konkurować innowacyjnymi produktami.

Dziś problemem polskiego rynku jest właśnie brak innowacji. Wiceprezes ING Banku Śląskiego Bożena Graczyk oceniła niedawno, że dzieje się tak dlatego, że inwestorzy są zbyt ostrożni. Wynika to ponoć z poczucia niepewności i nieufności wobec niektórych instytucji państwa.

Co z tym zrobić? To kluczowe pytanie, które powinni dziś zadawać sobie odpowiedzialni politycy.

Podziel się wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.