Wielkie kryzysy: Czarny wtorek cz. I

Tydzień temu zakończyliśmy nasz cykl dotyczący historii pieniądza. Postanowiliśmy jednak kontynuować naszą misję edukacyjną w nowej serii artykułów. Co niedzielę będziemy zajmować się kwestiami ekonomicznymi – z naciskiem na kryzysy gospodarcze.

„Bitcoin już nie spadnie” – zapewne sami spotkaliście się z takimi postami w mediach społecznościowych niemal dzień czy dwa przed pęknięciem bańki. Może nawet sami je pisaliście? Nie ma się czego wstydzić! Popełnianie tego typu błędów zdarza się najlepszym. Przykład? 16 października 1929 r. profesor ekonomii z Uniwersytetu Yale Irving Fisher stwierdził, że „ceny amerykańskich akcji ustabilizowały się na trwałe na wysokim poziomie”. Minął tydzień i jeden dzień. Indeks Dow Jones spadł o 2% i rozpoczął najsłynniejszy krach  na Wall Street.

Śnieżka staje się kulą śnieżną

Wspomniany akapit wyżej lekki spadek był tak naprawdę śnieżką, która przerodziła się w gigantyczną kulę śnieżną, która miażdży wszystko, co stoi jej na drodze. W tzw. „czarny poniedziałek”, czyli 28 października 1929 r. Dow Jones spadł już o 13%, dzień później, w „czarny wtorek, o kolejne 12%. Ciąg dalszy przypominał film Hitchcocka ze szczytowego okresu jego twórczości lub dzieło wybitnego kompozytora. Po monumentalnym, zapadającym w pamięć intro, na widza/słuchacza spadały sceny, które były nie do wytrzymania dla ludzkiej psychiki i kaskady dźwięków tyle fascynujących, co jednoczenie przerażających. Jeśli reżyser „Big Short”, Adam McKay, kiedyś zdecyduje się zekranizować właśnie te okres historyczny, zapewne zrobi to właśnie za pomocą podobnych porównań…

Mijały kolejne tygodnie, które przeszły w miesiące, a następnie w lata. Do 1932 r. akcje amerykańskich firm spadły o 89%. Żeby lepiej zobrazować skalę tej klęski, wystarczy jedna informacja. Indeks giełdowy wrócił do najwyższego poziomu dopiero w 1954 roku! I to mimo tego, że po drodze wydarzyła się II wojna światowa, która rozruszała gospodarkę USA, a nie jej zaszkodziła.

Kula toczyła się nadal. W Stanach Zjednoczonych produkcja spadła o 1/3, taka sama wartość Amerykanów była bez pracy. Na całym świecie spadła produkcja i ceny. Handel międzynarodowy skurczył się o 30%. Niemcy stały u progu niemal cywilizacyjnej klęski, o czym zapewne napiszemy przy innej okazji.

Dlaczego do tego doszło?

No właśnie! Historia giełdy zna o wiele drastyczniejsze krachy, które jednak nie wywołały aż takich efektów. W lipcu 1914 r., gdy wybuchła I wojna światowa,  giełdy na całym świecie rejestrowały takie spadki, że notowania tymczasowo zawieszono, by opanować sytuację i ochłodzić głowy przerażonych inwestorów.

Dlaczego jednak takie efekty dał krach z 1929 roku? Historycy i ekonomiści do dziś nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie. Przed „czarnym czwartkiem” upadł rząd francuskiego premiera Aristide’a Brianda. Co gorsza „New York Times” dał tą informację na pierwszą stronę! Czy to tak przeraziło inwestorów? A może głosowanie w Senacie dotyczące podatków od importu artykułów chemicznych? Może giełdowych graczy przestraszyły problemy związane z niemieckimi reparacjami?

Historycy-meteorolodzy tłumaczą to jeszcze inaczej. Dzień wcześniej przez USA przeszły wichury. I jeśli brzmi wam to irracjonalnie, warto dodać, że dzień przed „czarnym poniedziałkiem” 19 października 1987 r. Anglię nawiedziły równie mocne wiatry. Przy kolejnej bańce na bitcoinie, proponujemy więc śledzić prognozy pogody…

A tak na serio?

W czasie I wojny światowej produkcja w USA rosła. Głównie dlatego, że na Starym Kontynencie trwały walki, które uniemożliwiały normalnie funkcjonowanie firm. Po zakończeniu działań wojennych w Europie produkcja wróciła na poprzednie tory, co doprowadziło do tego, że rozbudzona amerykańska gospodarka notowała nadprodukcję. To ostatnie z kolei prowadziło do spadku cen.

Z jednej strony mogło być to preludium kryzysu, ale całościowo gospodarka nadal działała świetnie. Mało tego, prężnie rozwijał się też rynek nowoczesnych technologii. Wspomniany już prof. Fisher prorokował też, że inwestowanie w takie przedsięwzięcia doprowadzi docelowo do wyższych zarobków.

Tu chyba jednak tkwił problem. Amerykanie mogli pozwolić sobie na coraz więcej, ale zakupy te były dokonywane na kredyt. Ponadto nastał szał na inwestowanie w akcje firm, które działały na rynku nowoczesnych rozwiązań. Akcje przedsiębiorstwa RCA w ciągu czterech lat wzrosły o blisko 1000%. Na giełdzie pojawiało się coraz więcej nowych tego typu przedsięwzięć. Wielu drobnych inwestorów grało za pomocą dźwigni i to za pożyczone środki.

Wszystko to, prowadziło do katastrofy…

CDN.

Podziel się wpisem

One thought on “Wielkie kryzysy: Czarny wtorek cz. I

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.