Rok 2019 – czyli czy John McAfee zje swoje przyrodzenie, a ICO się odrodzą?

Koniec roku to czas zarówno podsumowań, ale też prognoz na kolejne miesiące. Dziś zajmiemy się tą drugą kwestią.


Co więc czeka nas w nadchodzącym roku? Ostatnie 12 miesięcy minęło pod znakiem niedźwiedzich spadków z krótkimi przerwami na nadzieję, że „teraz będzie inaczej” i bitcoin nie spadnie o ponad 80% od swojego ostatniego ATH i będzie nadał rósł. Jak dziś wiemy – jak na złość wszystkim Johnom McAfee tego świata – główna kryptowaluta nadal spadała. Czy już odnalazła swoje dno na wykresie, czy wręcz przeciwnie – spadnie poniżej 3 000 USD? Na to pytanie nie jesteśmy dziś w stanie odpowiedzieć. Zagadka rozwiąże się w 2019 r.

Bitcoin a sprawa przyrodzenia McAfee

Każdy zapewne pamięta, że John McAfee, twórca biznesowej potęgi z rynku programów antywirusowych, stwierdził w 2017 r., że jeśli do trzech lat bitcoin nie będzie kosztował 1 mln dolarów zje na oczach telewidzów… własne przyrodzenie. Choć do 31 grudnia 2020 r. pozostały jeszcze dwa lata ekscentryczny milioner z pewnością drży z przerażenia za każdym razem, gdy tylko spojrzy na wykres kursu BTC/USD.

Jak jednak będzie kształtowała się cena bitcoina w 2019 r.? W opinie znanych ekspertów nie wierzą już chyba nawet ich najwierniejsi fani z Twittera. Charles Lee czy Mike Novogratz przez sporą część roku wieszczyli wielkie odbicie i nowe ATH, by potem trochę złagodnieć i uznać, że może nie być tak byczo, jak sądzili. Dziś uważają, że kurs odbije w 2019 r. Cóż, w końcu trafią…

Jeśli jednak schemat poprzednich baniek się powtórzy, może czekać nas raczej kilka miesięcy spokoju w postaci trendu bocznego, który wprowadzi nas w nową hossę. Nie oznacza to jednak, że cena jeszcze nie spadnie. Obecne odbicie może być tylko drgawkami martwego kota, a nie początkiem nowej bańki. Inwestujcie więc z rozwagą!

ICO

Ten rok był także słaby dla rynku ICO. Niestety okazało się, że nowy sposób na zbieranie środków na rozwój firm jest może i wspaniały oraz wygodny, ale też kuszący dla oszustów. Stąd sporo ICO okazało się scamami. Czy to koniec ICO? Nie! Rynek zapewne się odrodzi przynosząc falę zieleni na wykresach istniejących już tokenów (dlaczego? Nawet „stare” i zapomniane kryptowaluty miały swoje 5 minut w czasie ostatniej bańki, czemu więc tu miałoby być inaczej?) oraz nowe ciekawe projekty. To także jednak wymaga czasu, wybaczenia i zapomnienia o kompromitacji wielu projektów w świadomości inwestorów. Rok 2019 może być więc takim okresem, gdy rynek ICO będzie po cichu – z dala od kamer i zainteresowania mediów – egzystował i czekał na nową, ewentualną bańkę.

Nowy król?

Tak, to pytanie powraca co jakiś czas? Czy bitcoin zostanie zdetronizowany, a jego miejsce na szczycie CoinMarketCap zajmie inna kryptowaluta czy token? Pretendentów do tronu przybywa. Ethereum, Ripple, a może coś jeszcze innego, dziś nieznanego szerzej publice. Tak o tej kwestii na naszych łamach wypowiadał się Cezary Głuch (Trader21):
„Za każdym razem, kiedy wprowadzano nową technologię, lider nigdy nie utrzymywał swojej pozycji. W 2000 roku podczas bańki internetowej mieliśmy wyszukiwarkę AltaVista. Na rynku telefonów warto pamiętać o losie Nokii…

Uważam, że w perspektywie kilku lat pod względem użyteczności wiele innych kryptowalut popularnością przebije bitcoina, który jest dziś liderem, alew dłuższym czasie nim nie pozostanie. Jakbyśmy przyjrzeli się kapitalizacji poszczególnych kryptowalut, to okaże się, że wartości wszystkich tokenów Ethereum w trakcie ostatniej hossy rosła dużo szybciej niż miało to miejsce w przypadku bitcoinów. Myślę, że w pewnym momencie ta najstarsza waluta na tym rynku zostanie zdetronizowana i stanie się to już w okresie kolejnej hossy. Osobiście wEtherum upatruję przyszłego lidera ze względu na możliwość tworzenia smart-contaktów. Sam szykuję się do stokenizowania mojej kliniki neurochirurgicznej, dzięki czemu pozyskam kapitał na jej rozwój. Innym ciekawym przykładem jest Ripple – waluta, którą wykorzystują banki komercyjne do obniżenia kosztów transakcyjnych.”

Stablecoin i narodowe cyfrowe waluty

Dość nowym zjawiskiem na rynku cyfrowych walut pozostają stablecoiny i narodowe e-monety. Wenezuelskie petro wzbudziło raczej negatywne emocje niż zbiorowy zachwyt. Trudno się dziwić… Rosja nadal nie może się zdecydować, czy chce emitować KryptoRubla. Może dlatego jej eksperci mają teraz eksperymentować z podobnym wynalazkiem robiąc przy tym dobry uczynek dla ich przyjaciół z Iranu.

Co może o tym myśleć społeczność skupiona wokół bitcoina? Pozytyw? Rządzący poznają temat kryptowalut. Minus? Chcą wykorzystywać je do ucieczki przed sankcjami gospodarczymi, co raczej nie przyczyni się do polepszenia wizerunku cyfrowych walut na arenie międzynarodowej.

Inną kategorię stanowią jednak stablecoiny. Może się okazać, że są one bowiem najzręczniejszym wytrychem dla technologii blockchaina, by jej twórcy weszli do mainstreamu. Wystarczy wspomnieć, że nad czymś takim pracuje Facebook. W Polsce powstaje produkt Fiat Based Token, w Japonii swoje tokeny tworzą Mitsubishi UFJ Financial Group i Mizuho Financial Group. Tego typu projektów jest wiele, wiele więcej.

Nuuuuda?

No właśnie! Jaki więc będzie rok 2019? Na to pytanie trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć. Może być odpowiednikiem np. roku 2015, czyli ogólnie będzie… nudny! Przynajmniej z pozoru, ponieważ może być okresem, w który fundamenty kryptowalut i blockchaina będzie się wzmacniały. Na wykresie może dziać się mniej. Z drugiej strony może być to fantastyczny moment na inwestycje…

Podziel się wpisem

One thought on “Rok 2019 – czyli czy John McAfee zje swoje przyrodzenie, a ICO się odrodzą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.