Millenialsi: ufamy giełdom kryptowalut, nie Wall Street

Jest nam bardzo miło, że cieszymy się takim zaufaniem wśród millenialsów! Około połowy z nich mocniej ufa giełdom kryptowalut niż… Wall Street. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez platformę inwestycyjną eToro. 

43% młodych inwestorów nie ufa rynkom akcji, ale wierzy w kryptowaluty. 93% z nich jest zdania, że chętnie kupi więcej cyfrowych monet, jeśli tradycyjne instytucje finansowe dadzą im taką możliwość. Z kolei 71% millenialsów, którzy nie posiadają kryptowalut, deklaruje, że zacznie w nie inwestować, jeśli trafią one do ofert brokerów. 45% respondentów wyraziło zainteresowanie udziałami kryptowalutowymi w swoich planach emerytalnych.

Dyrektor zarządzający eToro powiedział, że rynek jest teraz świadkiem zmiany pokoleniowej na parkiecie:

“Blockchain ma swoje źródło w niezmienności, co sprawia, że ​​audyt w czasie rzeczywistym jest rozsądny i opłacalny, dlatego millenialsi i pokolenie X postrzegają giełdy kryptowalutowe za mniej podatne na manipulacje.”

Banki są złe

Millenialsi nie ufają też bankom. Ogólnie uważają bowiem obecne systemy za nieefektywne i przestarzałe. Ich zdaniem są one niedostosowane do ich potrzeb. To wynika z zeszłorocznych badań Deidre Campbell.

Z kolei amerykańskie biuro statystyczne zaobserwowało, że millenialsi wolą inwestować w kryptowaluty niż nawet w tak trwałe aktywa jak nieruchomości.

Obecne wyniki warto zestawić z badaniami z poprzednich lat. Z nich wynika, że kryptowaluty wypełniły pewną lukę na rynku inwestycji. Choćby w 2015 roku Instytut Polityczny Uniwersytetu Harvarda zauważył, że tylko 14% millenialsów uważa, że ​​Wall Street faktycznie dba o interes swoich klientów.

Kevin Kelly po analizie wyników stwierdził wtedy, że nowopowstały trend może dla tradycyjnych instytucji oznaczać długoterminowe kłopoty:

„To z pewnością może być problem dla Wall Street. Nie widzieliśmy takich zmian od czasu kryzysu finansowego. Codziennie pojawiają się  nagłówki gazet: „Wall Street znowu to robi”, „Kolejne faux pas na Wall Street”, itd.”

Kryptowaluty to jednak nie wszytko. Millenialsi cenią od banków wyżej też bezgotówkowe alternatywy, takie jak aplikacje fintech. W samych Chinach AliPay, czyli platforma będąca własnością giganta Alibaby, zaczęła odpowiadać za ponad 80% wszystkich krajowych transakcji zachodzących w sieci.

Aplikacje fintach są też ratunkiem dla mieszkańców biedniejszych krajów, w których banki nie funkcjonują albo ich działanie jest mocno ograniczone. Na Filipinach duże banki mają ciężki do spełnienia wymóg. Chcą, aby zarówno rezydenci, jak i obywatele przechowywali na kontach depozyt w wysokości minimum 2000 USD. Tym samym ograniczają dostęp do usług wielu mieszkańcom tego kraju.

Nie dziwi więc popularność kryptowalut, które nie ograniczają nikomu dostępu do płatności, a także są w dużej mierze uniezależnione od systemów bankowych (od instytucji uzależnione są tylko giełdy kryptowalut). Rynek fintach i walut cyfrowych pozwala też na dokonywanie zakupów za pomocą telefonów komórkowych.

Podziel się wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.