Jak społeczność BTC powinna wykorzystać bessę?

Na pytanie będące tytułem tego tekstu starał się odpowiedzieć Michael J. Casey, przewodniczący rady doradczej portalu CoinDesk i starszy doradca ds. Blockchain w MIT’s Digital Currency Initiative.

Kryptowaluty w kryzysie?

Casey na wstępie swoich rozważań zadaje pytanie – w jego rozumieniu – retoryczne: „Kiedy to nie było w kryzysie?”. Sam sugeruje, że pewien kryzys „jest naturalnym stanem dla technologii open-source, która angażuje zróżnicowaną, globalną, pozbawioną przywódców społeczność w odkrywaniu idei, która zapowiada reorganizację struktury naszej gospodarki.”

Można nie do końca zgadzać się z tą opinią, ale warto docenić kolejne spostrzeżenie. Otóż Casey słusznie zauważa, że dzisiaj ostateczny rezultat globalnego wdrożenia Blockchain czy innych zdecentralizowanych technologii jest trudny do wyobrażenia. Ogromny potencjał tego procesu implikuje to, że konieczna jest akceptacja „dzikich, niemożliwych do zmierzenia przewidywań”, z którymi wiążą się „nieokiełznana spekulacja i hype”. To zaś tłumaczy niestabilność ceny i jej ogromne skoki w obie strony.

Bitcoin jest jak szczur?

Zdaniem doradcy Coindesk Bitcoina można porównać do „szczura kanalizacyjnego”. Główna kryptowaluta „może przyjąć to, co rzuca na nią świat.”

Mimo tego, nie oznacza to, że Bitcoin wkrótce (albo i w ogóle) osiągnie nowe ATH.

Casey podkreśla zaś, że celem jego tekstu jest próba odpowiedzi na pytanie, jak przetrwać bessę i jak powinna z nią sobie radzić społeczność.

„Miejmy mniej [sloganów] „to the moon” i „Lambo” i więcej dyskusji na temat wymiany peer-to-peer, inteligentnych kontraktów i zdecentralizowanych aplikacji.” – uważa. Zadaje też pytanie o tożsamość społeczności kryptowalut. Uważa, że obecny czas „jest idealną okazją do podjęcia (…) wielostronnego zaangażowania.” I nie chodzi mu tylko o prace programistyczne (choć, jak uważa, nie jest przypadkiem, że najważniejsze prace tego typu zostały wykonane w czasach bessy, podobnie jak powstanie Ethereum). Właśnie podczas poprzedniej bessy fala nowych inwestorów, ale też późniejszych promotorów, zaczęła się interesować technologią Blockchain. Były to nierzadko osoby wpływowe: prawnicy, bankierzy, menedżerowie czy politycy. To też pokazuje, jak społeczność kryptowalut jest mimo wszystko różnorodna i ma ogromny potencjał.

Casey nawołuje jednak do lepszego samozdefiniowania się społeczności. W tej chwili sam widzi potencjał  i potrzebę, by robić jeszcze więcej, ponieważ „organy nadzoru rynku papierów wartościowych zmagają się z definiowaniem i zarządzaniem rynkami”.

Jest to też, jego zdaniem, potrzebne, by zrzucić ze zwolenników BTC etykietkę fanatyków, a pokazać światu realne znaczenie zdecentralizowanych rozwiązań. „Blockchain to złożona, wielopłaszczyznowa technologia społecznościowa. W związku z tym osiągnięcie pełnego potencjału wymaga różnych rodzajów wiedzy specjalistycznej.” Myśli tu ponownie nie tylko o wiedzy programistycznej, ale też legislacyjnej, marketingowej czy umiejętnościach edukacyjnych .

Sam przyznaje, że spotyka się z patrzeniem na krypto-fanów jak na dziwaków czy fanatyków, a także z krytyką technologii sieci bloków. Ma na to jednak dość logiczną odpowiedź:

„Odrzucenie bitcoina z powodu jego ograniczonej skalowalności w 2018 roku jest jak atakowanie Internetu w 1995, ponieważ modemy 28 bps były zbyt wolne, aby umożliwić sensowną łączność – tak, jakby żaden inżynier nie widział problemu lub nie pracował nad nim.”

Praca organiczna

Droga do sukcesu BTC wiedzie przez społeczność? Tak sugeruje nam Casey. Uważa, że obecną bessę należy wykorzystać do pracy u podstaw – edukowania nowych członków społeczności (z tego powodu powstał Atlas), tworzenia innowacyjnych rozwiązań opartych na Blockchain czy tworzenia definicji prawnych kryptowalut. Jak jednak wy zapatrujecie się na te kwestie? Jak zamierzacie przetrwać bessę?

Spodobał Ci się ten artykuł? Zarejestruj się na BitMarket teraz i zacznij handlować kryptowalutami!

grafika: PixaBay.com

 

Podziel się wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.