Jak rodzi się innowacja – czyli historia i przyszłość BTC cz. I.

Historia Bitcoina to historia wynalazku. Co prawda dość tajemniczego, ale przez to tym bardziej intrygującego. W tym cyklu postaramy się przyjrzeć bliżej dotychczasowym dziejom głównej kryptowaluty i przewidzieć jej przyszłość.

Kim Pan jest Panie Nakamoto?

Na początku wypadałoby nakreślić postać samego twórcy technologii Blockchain i Bitcoina. Nikt jednak nadal nie wie, kim jest Satoshi Nakamoto. Na temat różnych teorii na ten temat pisaliśmy już TUTAJ Wiemy, więc tyle, że nie wiemy prawie niczego. Nie wiadomo nawet, czy za siecią bloków stał tylko jeden człowiek czy cały zespół, a tylko jedna osoba (ktoś w rodzaju rzecznika prasowego) pisała znane nam teksty Nakamoto. Nie mamy też pewności, czy ta osoba (osoby?) nadal żyje. Po co stworzyła Bitcoina? Czy był to zawiedziony lub dotknięty kryzysem ekonomicznym geniusz? Odpowiedzi na te pytania pozostawiamy scenarzystom filmów sensacyjnych czy książek kryminalnych.

Przeanalizujmy jednak historię samego Bitcoina (oczywiście w ogromnym skrócie).

Faza 1: Prekursorzy.

Na tym etapie nie wolno nam jeszcze mówić o Bitcoinie czy kryptowalutach. Skąd jednak sama idea waluty będącej tylko bytem cyfrowym? Nie jest ona aż tak nowa, jak ktoś może pomyśleć. Choćby gracze komputerowi mogą znać Linden Dollars z gry Second Life czy World of Warcraft Gold z uniwersum World of Warcraft. Niewielu pamięta dziś o Facebook Credits, która to waluta była emitowana przez Facebooka. Biorąc pod uwagę zasięg portalu społecznościowego Marka Zuckerberga owe „tokeny” mogłyby stać się globalną walutą cyfrową. Zgodnie z planem twórców społeczności „TwarzoKsiążki” jej rola została jednak ograniczona tylko do bycia walutą wewnątrz Facebooka.

  1. David Chaum

To jednak tylko bardziej znane przykłady. Pamiętacie dziś Davida Chauma? Niektórzy wtajemniczeni nazywają go dziś „ojcem pieniądza cyfrowego”. Inni idą jeszcze dalej i określają nadal „ojcem”, ale „anonimowości w Internecie”. Brzmi intrygująco? Gdy dodamy, że ten gentleman zaproponował w 1982 r. stworzenie systemu do anonimowych, elektronicznych płatności robi się niemal jak w domu! Niemal, bo zaprojektowany przez niego system – o bardzo sexy nazwie DigiCash – był scentralizowany.

Chauma bolało to, że istniejące już formy płatności zbyt mocno mogły ingerować w prywatność osób zawierających transakcje. Twierdził nawet, że może to w dalszej perspektywie naruszać prawa obywatelskie. Miał jednak też wątpliwości. Myślał, że zbytnia anonimowość doprowadzi do rozwoju zachowań nieetycznych i przestępczych. Panaceum na to miał być tzw. „ślepy podpis”. W praktyce wprowadzał dość asymetryczne rozwiązanie. Płatnik w systemie był anonimowy, ale już osoba odbierająca płatność była namierzalna. Projekt był na tyle ciekawy, że autor chciał go zmonetyzować i zaproponować takim firmom jak: Visa, Microsoft czy Deutsche Bank. Niestety bez powodzenia. Co warto odnotować, DigiCash nie był zabezpieczony przez podwójnym wydatkowaniem (double-spending), przez co tracił na atrakcyjności.

  1. Adam Back

Idźmy jednak dalej. W kolorowe lata 90. W 1997 r., gdy na gali oscarowej tryumfy święci „Angielski pacjent”, a na listach przebojów The Prodigy i duet Puff Daddy & Faith Evan, w mrocznych zakamarkach sieciAdam Back prezentuje system hashcash.  Celem projektu było ograniczenie masowej wysyłki e-maili. Coś zbawiennego dla wrogów spamu! Co to miało wspólnego z Bitcoinem? Otóż, Back zastosował funkcję obliczającą dowód pracy. System oznaczał każdego maila poprzez dodanie do niego specjalnego tokena, który potem był weryfikowany przed wysłaniem wiadomości. Działo się to kosztem pracy obliczeniowej komputera nadawcy. W przypadku jednego maila nie stanowiło to problemu. W przypadku tysięcy oznaczało ogrom pracy urządzenia, a tym samym wzrost kosztów całego procesu. Gdyby rozwiązanie to weszło do masowego użycia, dziś rano od razu po otwarciu skrzynki nie musiałbyś przedzierać się przez kilkanaście ofert biur podróży, dwa razy tyle propozycji kredytowych i wiele innych niechcianych informacji… Cóż, rozmarzyliśmy się, ale czas wrócić do rzeczywistości.

  1. CypherPunk!

Ruch CypherPunk powstał początkiem lat 90. Jednoczył kryptologów o liberalnych poglądach. Ich idee fixe? Walka z rządem USA o zwiększenie prywatności. Członkowie ruchu nie wierzyli, że w dobie cyfryzacji prywatność zapewnią rządy czy korporacje. Dlatego ich społeczność chciała zadbać o to sama. Jak? Przez stworzenie narzędzi szyfrujących i zdecentralizowanych systemów komunikacji.

Jeden z członków CypherPunk, Wei Dai, przedstawił wizję anonimowej waluty. Nim podamy wam jej nazwę i szczegóły technologiczne, usiądźcie jednak wygodnie w fotelach, napijcie się zimnej wody, albowiem teraz zrobi się naprawdę sensacyjnie…

Czy już?

Otóż, waluta Wei Deia miała nosić nazwę b-money i być oparta na systemie zapisywania transakcji zachodzących pomiędzy jego uczestnikami w rejestrze, którego kopie posiadałby każdy z nich!!! Jeśli nie spadliście z krzeseł, to dobrze, bowiem projekt miał istotne wady. Zgodnie z opiniami specjalistów nie był dobrze przystosowany do odrzucania fałszywych transakcji i w praktyce był ciężki do stworzenia przez udziału czegoś na kształt centralnego emitenta i patrona.

  1. Nick Szabo

Nick Szabo był z pozoru bliski zostania Satoshim Nakamoto. Rok po Daiu zaproponował bit gold. Ta cyfrowa waluta korzystała już z dowodu pracy i zdecentralizowanego rejestru tytułów własności poszczególnych jednostek. Dlaczego więc, nie stał się Bitcoinem? Szabo nie do końca przemyślał bowiem wizję emitowania bit golda, przez co projekt szybko utonąłby w morzu hiperinflacji.

W tym momencie dochodzimy już do punktu kulminacyjnego – tylko krok dzielił bowiem informatyków i kryptografów od stworzenia Bitcoina. Jak w dobrym serialu, o tym opowiemy jednak w kolejnej odsłonie cyklu.

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Zarejestruj się na BitMarket teraz i zacznij handlować kryptowalutami!

Podziel się wpisem

2 thoughts on “Jak rodzi się innowacja – czyli historia i przyszłość BTC cz. I.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.