Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. XIV

Choć w poprzedniej części zakończyliśmy naszą opowieść na etapie kryzysu finansowego, jaki wybuchł we Francji, warto przyjrzeć się kolejnych krachom, jakie miały miejsce w innych europejskich krajach.

W 1745 r. mocno zagrożone było istnienie Banku Anglii. W tym czasie o władzę w kraju walczył Karol Edward Stuart, który stanął na czele powstania w Szkocji i rozpoczął marsz na Londyn. Bank centralny był instytucją znienawidzoną przez Stuartów i ich obóz. Nietrudno było sobie więc wyobrazić, że w sytuacji tryumfu Karola Edwarda Bank Anglii zostałby zlikwidowany lub przynajmniej jego kompetencje ograniczone. W miarę więc jak oddziały Szkotów zbliżały się do Londynu, rosła panika. Ostatecznie ją zażegnano. Co jednak ważne, nie tylko zwycięstwami na polach bitew, ale… oświadczeniem londyńskich kupców. Przedsiębiorcy byli na tyle zadowoleni z wygodnego w użyciu papierowego pieniądza, że ogłosili wspólnie to, że będą nadal przyjmować od klientów banknoty, nawet w sytuacji zwycięstwa Stuarta. Ciężko stwierdzić, czy mówili prawdę. Pokazuje to jednak, że już wtedy papierowy pieniądz zależał w sporej części od zaufania rynku, co mogło stanowić jego zarówno mocną jak i słabą cechę.

Naczynia połączone

To jednak nie koniec. W 1763 r. dochodzi do kolejnego kryzysu finansowego. Tym razem był on związany z końcem wojny siedmioletniej i ogarnął Wielką Brytanię i Prusy. Co dokładnie miało miejsce? Amsterdam, będący centrum finansowym Europy, obsługiwał pożyczki, jakich udzielała w czasie konfliktu Wielka Brytania. Holendrzy doprawili ten proceder spekulacją obligacjami poszczególnych państwa. W to ostatnie zaangażowany był bank braci DeNeufville. Do przepisu na krach brakuje nam jeszcze niekompetencji ekonomicznej panujących. O to zadbał władca Prus, Fryderyk II, który z rozmachem psuł monetę w czasie wojny. Po jej zakończeniu wpadł jednak na pomysł, by naprawić to, co napsuł. Za to należy mu się oczywiście pochwała. Jest jednak jedno „ale”. Wycofując z obiegu słabą walutę, Fryderyk nie zadbał o dostatecznie szybkie przebicie jej ma nowe monety i ich emisję. Tym samym wywołał na scenę siostrę naszej starej znajomej, inflacji – deflację!

Po tym, co miało miejsce potem, widać, jak gospodarki poszczególnych krajów potrafią być ze sobą połączone i wzajemnie na siebie wpływać. Otóż, deflacja w Prusach wywołała spore problemy m.in. banku braci DeNeufville, ale też innych banków hamburskich. Ten pierwszy ostatecznie nawet upadł. Holendrzy, chcąc się ratować, zaczęli zaś masowo wyprzedawać obligacje brytyjskie, które posiadali. To znowu wywołało kryzys w Wielkiej Brytanii.

Im dalej w las…

W 1772 r. kolejny kryzys dotknął rynek spekulacji nieruchomościami w Wielkiej Brytanii. W  tym kraju w 1788 r. doszło też do szaleńczej spekulacji akcjami towarzystw, które budowały kanały. Bańka kanałowa trwała aż pięć lat.

Warto wspomnieć też o kryzysie, jaki miał miejsce w Polsce w czasie powstania kościuszkowskiego. Nasz kraj był już wtedy po dwóch rozbiorach. Bohaterem, który postanowił wybiec wtedy na barykady i bronić ojczyzny był Tadeusz Kościuszko. Niestety fatalny stan finansów państwa uniemożliwiał mu zorganizowanie wojska. Skonfiskowano kruszce z kościołów i klasztorów. Nadal było tego mało. Wyemitowano więc specjalne kupony (rodzaj obligacji), które miały służyć jako forma opłacenia armii. Niestety warunkiem wypłacenia potem kruszców od państwa w zamian za kupony miało być zwycięstwo Kościuszki w walce zbrojnej. Jak wiemy, nie udało się tego osiągnąć, tym samym czyniąc ten osobliwy rodzaj obligacji bezużytecznym.

CDN.

Podziel się wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.