Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. XIII

W poprzedniej części obiecaliśmy Wam, że dziś zajmiemy się czynami dość niezwykłej postaci w historii pieniądza. Zaczynamy więc!

Kościół San Moise w Wenecji odwiedzają corocznie tłumy turystów. Barokową fasadę zdobi tajemnicza dla wielu inskrypcja:

„Ku czci i pamięci Johna Lawa z Edynburga, przesławnego generalnego kontrolera finansów królów Francji”.

Angielskie nazwisko i doradca władców Francji? Brzmi dziwnie? Obiecujemy, że dalej jest jeszcze bardziej sensacyjnie!

Niezwykła biografia

John Law urodził się w Edynburgu w 1671 r. jako syn złotnika i zarazem dziedzic zamku Lauriston. Jako młody człowiek wyjechał do Londynu, gdzie zajął się tym, co mógł robić tam 20-latek z burzą hormonów i nadmiarem pieniędzy. Mianowicie trwonił majątek ojca i mieszał się w liczne skandale. Musiał wywoływać naprawdę spore zgorszenie, skoro w 1694 r. w wyniku pojedynku (lub po prostu bójki) zabił swojego sąsiada, który ponoć ostrzej upomniał go o kwestie jego obyczajowości. Młody Law został skazany za swój występek na śmierć. Gdyby egzekucja powiodła się, świat nie doświadczyłby pierwszej bańki spekulacyjnej w swoich dziejach, a może i Rewolucja Francuska nie wybuchła tak wcześnie i z taką gwałtownością. John, jak na prawdziwego awanturnika przystało, uciekł jednak z więzienia i przedostał do Amsterdamu.

Stolica finansów

Nie mógł trafić lepiej! Amsterdam był wtedy stolicą finansów, czymś na miarę współczesnego Wall Street. Holendrzy byli naprawdę innowacyjni w kwestii pieniędzy. Powołali jeden z pierwszych banków centralnych na świecie, a także spółkę akcyjną.

Dla młodego Szkota to, co zobaczył w Amsterdamie było objawieniem. Przyglądał się idei rodzącej się giełdy i obrotowi akcji Kompanii Wschodnioindyjskiej. Jedno tylko mu nie pasowało. Nie rozumiał, dlaczego emitent wypuszcza w obieg tylko ograniczoną liczbę akcji Kompanii w sytuacji ogromnego popytu…

Wpadł na dość szarlatański pomysł. Gdy wrócił do Wielkiej Brytanii w 1700 r. zaproponował skupienie kruszców w rękach państwa i zwiększenie emisji papierowego pieniądza (który miałby na dobre zastąpić monety). Przekonywał, że w obiegu może być nawet 10-krotnie więcej pieniędzy, niż wynosi wartość złota. Czy to nie spowoduje katastrofy ekonomicznej? „Skądże znowu?!” – przekonywał Law. Uważał, że banknoty będą w stałym obiegu pomnażając ogólne bogactwo narodu. Pomysł nie spotkał się jednak z akceptacją.

Francja

Czując się jak niedoceniony geniusz Law wyruszył do Francji. Dlaczego tutaj nagle Szkot został doceniony? Początkowo nie traktowano go poważnie. Minister spraw zagranicznych, markiz Torcy, nazwał go mianem hazardzisty i szpiega. Zaważyły jednak względy praktyczne. Francja była na potęgę zadłużona. Wyniszczyły ją drogie wojny Ludwika XIV, rząd stał na skaju bankructwa.  Ktoś wpadł na pomysł rewizji i redukcji długów dworu. Nawet i to nie wystarczyło. By pokryć deficyt wyemitowano 250 mln. oprocentowanych banknotów. Próbowano także wycofać z obiegu złote i srebrne monety. To ostatnie spowodowało jednak recesję. Law twierdził, że ma pomysł na rozwiązanie tych problemów.

Przełom

Jesienią 1715 r. Rada Królewska – raczej w akcie desperacji, a nie zafascynowania innowacjami finansowymi – wysłuchała Szkota. Law przedstawił dwa pomysły. Jeden dotyczył banku publicznego, który miałby emitować pieniądze w postaci banknotów. Wizja instytucji została jednak odrzucona, głównie przez zuchwały pomysł położenia ręki na wpływach z podatków. Drugi pomysł, dotyczący założenia prywatnego Banque Generale, zyskał już większą aprobatę.

Tym samym w roku kolejnym powstał wspomniany bank. Na jego czele stanął sam Law. Instytucja miała prawa emitować papierowy pieniądz przez okres dwóch dekad. W 1717 r. sprytny John wylobbował takze to, że obywatele mogli płacić podatki właśnie w produkowanej przez niego papierowej walucie.

Pamiętajmy, że Law stale wzorował się na pomysłach, które podpatrzył u Holendrów Dlatego kolejnym krokiem było założenie spółki akcyjnej – Kompanii Zachodniej. Miała ona monopol na eksplorację gospodarczą Luizjany. Nie wiedziano, czy nowe terytorium dostarczy krajowi bogactw, jednak spekulacyjna gorączka doprowadziła do skoku akcji firmy.

Choć początek działalności spółki był obiecujący, już na starcie wywołał sceptycyzm u niektórych. Książę Saint-Simon zwracał uwagę na fakt, że taki system funkcjonowania może sprawdzać się w Anglii, „gdzie finanse znajdują się pod kontrolą”, a nie w chwiejnej i rządzonej absolutystycznie Francji. Także rynek zaczynał mówić „sprawdzam” i gdy powstała konkurencyjna kompania, to ona zaczęła skuteczniej zbierać środki na działanie. Odpowiedzią władzy były dalsze przywileje dla kompanii Lawa, które miały przyciągnąć nową falę kupców akcji.

Mało tego, popyt na akcje napędzał sam Law stojący na czele Banque Royale (bo tak nazwano Banque Generale po nacjonalizacji) emitując coraz to więcej banknotów. Do tego Kompania Zachodnia wchłonęła francuską Kompanię Wschodnioindyjską i Kompanię Chińską, co jeszcze zwiększyło kapitalizację spółki. Stała się tak pozornie mocna, że udzieliła nawet rządowi pożyczki na spłatę jego długów. Sam Law przejął kontrolę nad poborem podatków.

Olbrzym się chwieje

Pierwsze przesilenie przyszło w 1719 r., gdy Anglia zażądała wymiany części banknotów, które posiadała, na złoto. Law zażegnał kryzys, ale tylko dzięki fałszerstwu bilansu Kompanii i zapowiedzi ogromnej dywidendy. Spekulacja osiągnęła szczyt. Karierę w tym czasie zrobił niejaki garbus Bombardio. Ponoć transakcję spisane na jego garbie były nad wyraz korzystne… Koniec był jednak blisko. W 1720 r. co bardziej świadomi inwestorzy zaczęli wycofywać swoje banknoty w zamian za otrzymywane z banku złoto. Latem instytucja zmuszona była zawiesić ten proces. Banknoty zupełnie straciły na wartości (przez brak zaufania społecznego). Pod koniec roku zamknięto Bank Royale, zaś sam Law uciekł za granicę, gdzie zmarł w nędzy.

Skutki

Kryzys był tak silny, że został dopiero zażegnany po blisko sześciu latach dewaluacją liwra. Krach był zaś do tego stopnia dotkliwy dla wielu, że jeden z inwestorów (cechujący się chyba specyficznym poczuciem humoru) zamówił w Chinach talerze z napisem „G*wniane akcje i handel wiatrem”.

Powodem pęknięcia bańki był nie tylko szturm inwestorów do banku po kruszec. Trzeba uczciwie zauważyć, że akcji Kompanii brakło fundamentów dla tak spektakularnych wzrostów. Luizjana wcale nie okazała się krainą, z której można było czerpać ogromne zyski.

Dlaczego jednak na początku zanotowaliśmy, że działania Lawa przyspieszyły Rewolucję Francuską? Otóż, jego manipulacje cofnęły w rozwoju gospodarkę nad Sekwaną i zniechęciły Francuzów do papierowych pieniędzy, ale i handlu akcjami. To zacofanie wpływało też na dwór królewski, który, będąc stale nieskutecznie reformowany, w końcu utonął w długach ciągnąć za sobą cały kraj, co ostatecznie doprowadziło lud do buntu.

CDN.

Podziel się wpisem

One thought on “Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. XIII

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.