Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. XI

Dzisiaj trochę ponownie pofilozofujemy. Myślenie o pieniądzach ponownie zaczęło się zmieniać w czasach nowożytnych.

Luter i Kalwin

O Marcinie Lutrze słyszał chyba każdy. O tym, że miał on jednak swoje zdanie na temat pieniędzy, a zwłaszcza lichwy, wie mniej osób.

W 1520 r. opublikował tzw. kazanie o lichwie. Cztery lata później w liście otwartym do szlachty niemieckiej pisał, że lichwa jest największym nieszczęściem jego narodu. O wynalezienie pożyczania pieniędzy na procent posądził samego Szatana (może ktoś dzisiaj użyłby tego argumentu na jakimś panelu nt. kredytów?).

Trochę inne zdanie miał Filip Melanchton, który choć ogólnie podzielał poglądy Lutra, uważał, że pieniądze mogą być pożyczane na procent, ale tylko… bogatym. Krótko mówiąc – zamożnego można łupić ile wlezie, biednego – nie!

Trochę mniej radykalny (a może i racjonalny) był Jan Kalwin, który uważał, że oprocentowane pożyczki są w porządku, byle tylko procent nie był wyższy od tego ustalanego przez władze.

Ogólnie Kalwin zrobił wiele dobrego dla przedsiębiorczości. Choć tezę o tym, że religia ma decydujący wpływ na bogactwo społeczeństwa dawno obalono, można zgodzić się, że takie myślenie, jakie proponował twórca kalwinizmu na pewno nie przeszkadzało. Otóż, jego teoria predestynacji podporządkowywała życie codzienne surowym zasadom moralnym i kładła nacisk na kult pracy. Bogactwo danej osoby było dla kalwinistów objawem łaski bożej. Przyznacie, że to zgoła inne podejście od polskiego myślenia o zamożnym sąsiedzie, który zapewne „ukradł”, skoro taki bogaty…

Wartość pieniądza

Swoje badania ekonomiczne kontynuowali duchowni. W czasie soboru trydenckiego do głosu doszła szkoła z Salamanki. Francisco Gracia opowiadał się za dwoistą naturą wartości pieniędzy tj. naturalną oraz wynikającą z „szacunku”. Uważał, że dana moneta może być różnie warta w różnych miejscach niezależnie jej stałej jakości wykonania. Jaśniej? Za daną liczbę denarów moglibyście kupić w ówczesnej Francji np. 10 kufli piwa, zaś na terenach polskich liczba kufli wypełnionych złotym trunkiem np. rosła dwukrotnie. Skąd te różnice? Z 1) rzadkości występowania monet w obiegu, 2) popytu na nie i wreszcie 3) stopnia bezpieczeństwa na rynku. Wnioskiem była jednak słuszność pobierania procentów.

Dominikanin Domingo de Soto odrzucił zaś doktrynę ceny sprawiedliwej. Uznał, że dane dobro jest tyle warte, co inni chcą za nie zapłacić. Zauważał też działanie sił podaży i popytu. Wartość pieniądza także miała zależeć od tego, ile monet jest w obiegu oraz ile mają one nabywców.

Za wolnorynkowca można chyba uznać Martina de Azpilcueta. Różne wartości monet także uznawał za efekt sił nabywczych. Same różnice kursów powinny zaś być płynne, a to z powodu zmian na rynkach. Próby centralnego ustanawiania kursów i ich utrzymywania przy stałej wartości mogły jego zdaniem przynosić tylko szkody.

Jeszcze radykalniej sprawę ujął Bernardo Davanzati. Zauważał, że władza centralna emitując monetę nie ma potem wpływu na jej siłę nabywczą. Uważał walutę na dobro ogólnospołeczne, więc też zakazywał władcom psucia monet (SPOILER ALERT! – nie posłuchali go).

Skąd się bierze inflacja?

Na powyższe pytanie starał się odpowiedzieć Jean Bodin. Zauważył, że inflacji podlegały nie tylko psute waluty, ale też te dobre. Powód? Jego zdaniem liczba kruszcu w obiegu.

Wiele do tematu wniósł znany każdemu polskiemu dziecku Mikołaj Kopernik. Brał udział w przygotowaniu prusko-polskiej unii walutowej. W 1526 r. opublikował traktat „Sposób bicia monety”. Stwierdzał w nim:

„Moneta traci na szacunku szczególnie wskutek nadmiernej jej ilości, mianowicie – gdyby tak wielka ilość srebra przebita została na monety, żeby ludzie bardziej ubiegali się za srebrem w kruszcu, niż za monetą.”

Utopie

Po co jednak w ogóle tyle krzyku o pieniądze? Można przecież żyć bez nich! Tak myśleli Thomas Morus, autor „Utopii”, czy Tommaso Campanella („Miasto słońca”). Jeden i drugi w swoich utopiach uważali, że idealne społeczeństwa mogą funkcjonować bez pieniędzy. No niemal, bo monety miały być potrzebne tylko do wymiany międzynarodowej.

Pieniądze jednak nie znikały, a wręcz zyskiwały na znaczeniu…

CDN.

Spodobał Ci się ten artykuł? Zarejestruj się na BitMarket teraz i zacznij handlować kryptowalutami!

grafika: imf.org

Podziel się wpisem

One thought on “Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. XI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.