Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. VIII

W naszej opowieści o pieniądzach dobrnęliśmy do momentu przełomowego. Mianowice, do powstania pierwszych banków w Europie.

Od XII w. nastąpiło odrodzenie idei kredytu. Za tym faktem stało wprowadzenie weksli, które dawały możliwość transferów kapitału na odległość w sposób bezpieczny i sprawny. Dlaczego? Otóż, wyobraźcie sobie frustrację przydrożnych zbójców, którzy z powodzeniem napadli na wyglądającego na zamożnego jegomościa, który jak się okazało miał przy sobie parę miedzianych monet (ot, wystarczy na małe piwo w karczmie „Pod Sutym Dzikiem”) i imienny weksel. Może i taki nieszczęśnik nie uszedł z życiem, ale przynajmniej zachował się jego kapitał.

Jak to często bywa z genialnymi wynalazkami (takimi jak np. koło czy bitcoin;-)), nie jest znany twórca weksla. Czy byli to Żydzi, czy pomysł przywieźli do Europy krzyżowcy podpatrzywszy to u niewiernych? A może jednak Włosi? Najstarszy znany nam weksel jest w każdym razie datowany na 1204 r.

Lichwa – od odrzucenia do sporej kariery

Jak już wspominaliśmy w poprzednich odcinkach, Kościół miał pod górkę z lichwą. Synod z Clichy zakazał jej w 626 r. Karol Wielki zabronił w 789 r. w dokumencie Admonito generale. Prawo swoje, życie swoje. Lichwa i tak funkcjonowała, a to z prostej przyczyny. Żydzi nie stanowili części Kościoła, ale też nie do końca byli obywatelami państwa Karola Wielkiego i jego potomków. Podobnie było  z Lombardczykami (w Londynie znajdziecie ulicę Lombard Street, a w Polsce… pojedyncze lombardy). Te społeczności mogły wziąć więc na siebie obsługę lichwy.

Wczesne banki

W rolę wczesnych bankierów weszli templariusze. Nim ich wielki mistrz Jaques de Molay zginął w tragicznych okolicznościach, a cały zakon upadł (też z powodów ekonomicznych), panowie z czerwonymi krzyżami na białych płaszczach byli dosyć przydatni rycerstwu. Można było u nich zdeponować pieniądze na czas krucjaty. Mało tego, już w czasie drugiej wyprawy krzyżowej król Francji Ludwik VII poprosił templariuszy o pożyczkę. Zakonnicy poczuli w tym interes, ponieważ zaczęli rozbudowywać system kredytów i ich zabezpieczeń.

Interes kręcił się chyba się nieźle. W Anglii przekazano politykę skarbową właśnie templariuszom. Wszystko to trwało jednak tylko do 1312 r., kiedy to zadłużony po uszy król Francji Filip Piękny, postanowił wybawić się z długów we wcale niepiękny sposób. Zlikwidował zakon, a jego wielkiego mistrza (wspomnianego Jaquesa de Molaya) kazał spalić na stosie. Rady nadzorcze współczesnych banków mają szczęście, że dziś sfrustrowani dłużnicy załatwiają sprawy w bardziej pacyfistyczny sposób…

Po tym fakcie na rynek kredytów wszedł Kościół. Papieże korzystali m.in. z usług bankierów toskańskich.

Wall Street średniowiecza

W XII i XIII w. , gdy nikt nie słyszał jeszcze o Wall Street, centra finansowe znajdowały się we Włoszech i we Flandrii (czyli na obszarach mniej więcej dzisiejszej Francji, Belgii i Holandii). Zjazdy bankierów (dziś powiedzielibyśmy, że były to konferencje) odbywały się na jarmarkach w Szampanii. Jarmarki te stanowiły centrum handlowe Europy. Organizowano aż  sześć takich imprez, z których każda trwała 49 dni.

Do głosu doszła później Hanza, czyli początkowo związek miast bałtyckich. Luźny związek gospodarczy ewoluował w unię, która potrafiła prowadzić wojny z Norwegią czy Danią. Związek Hanzeatycki rozrósł się tak, że posiadał sieć kantorów od Londynu po Nowogród Wielki. Łącznie należało do niego w szczytowym okresie 80 miast (łącznie przewinęło się zaś 200, w tym m.in. Gdańsk).

Hanza pokazała, jaką siłę potrafi stanowić biznes. Wywalczyła (choć wylobbowała byłoby lepszym słowem) sobie liczne przywileje od władców. Dzięki silnej pozycji na rynkach jej kupcy dyktowali wręcz ceny danych towarów. Ostatecznie związek upadł dopiero w XVII w.

Banki

Właśnie! W 1157 r. w Wenecji powstał pierwszy bank. Nie wiemy o nim wiele. Także dane nt. odsetek są niepełne. Niektórzy zakładają, że były one tym niższe, im bardziej rozwinięta była gospodarka danego kraju. W XIV w. powstała Izba Pożyczkowa. Była formą banku, który przyjmował depozyty i udzielał kredytów, ale w formie przekazów w księgach. Tym samym na arenę dziejów wkracza pieniądz bankowy, który dawał instytucjom szansę na kreowanie go w wymiarze większym, niż dany bank posiadał środków.

Wynalazkiem weneckim było także wprowadzenie odsetek w procentach (to więc im zawdzięczamy współczesne irytujące reklamy pt. „Kredyt 0%! Nie zwlekaj!”- dzięki Wenecjanie!). Wcześniej liczono je w ułamkach.

Pewną słabością średniowiecznych banków było jednak łączenie działalności kredytowej z handlową. Utrudniało to utrzymanie płynności. Problem nie był wydumany, bo w samej Wenecji przez czternaste stulecie upadło 96 z 103 banków.

W roku 1164 Republika Genui umożliwiła prywatnym inwestorom na założenie prywatnych banków, których kapitał składał się z obligacji rządowych, czyli pewnego rodzaju akcji. Banki w pewien sposób dzierżawiły od państwa podatki. Genueńczycy nie wpadli w tym wypadku na pomysł spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i odpowiadali solidarnie za zobowiązania. Zwłaszcza gdy jakiś Wenecjanin się u nich zadłużył (jak np. Marco Polo, którego potem za długi wsadzili na parę lat za kratki). Cały system działał świetnie. Jak to zwykle bywa do czasu… Od 1401 r. rozpoczęła się okupacja francuska. Nowe podatki wprowadzone przez okupanta były tak wysokie i nieściągalne, że ich dzierżawcy zbankrutowali. Nie znano jeszcze wtedy krzywej Laffera i jakoś nikt nie wpadł na pomysł, że podatki nie mogą być absurdalnie wysokie, bo obywatele nie dadzą wręcz rady ich płacić. Chyba, że Francuzi chcieli doprowadzić swoich nowych poddanych do ruiny…

W 1407 r. powołano Urząd św. Jerzego. Wszystkie akcje połączono w jednej spółce. Zastawem jej majątku była… Korsyka. Co roku udziałowcy otrzymywali 7% z zysków spółki, resztę inwestowano. W praktyce Genua stała się wtedy republiką rządzoną przez bank (brzmi jak  koszmar wrogów banksterów, czyż nie?).

Ekspansja

Wzór włoskiego banku stał się na tyle dopracowany, że inspirowano się nim przy tworzeniu podobnych instytucji w całej Europie. Banki obsługiwały kredyty, zapewniały obrót pieniądza, ale też dbały o jego jakość. Co jednak ciekawe, uważano, że według takiego schematu mogą działać banki na obszarze małych państw czy miast. Nie wierzono, że taki system może funkcjonować na obszarze dużego kraju.

CDN.

Spodobał Ci się ten artykuł? Zarejestruj się na BitMarket teraz i zacznij handlować kryptowalutami!

grafika: imf.org

 

One thought on “Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. VIII

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest