Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. V

W naszej opowieści nadal tkwimy w średniowieczu. Władcy na dobre odkryli, jaką moc mają pieniądze i zaczynają w pełni korzystać z tej wiedzy.

Waluta ulega psuciu, w  niektórych częściach Europy jej emisja ulega decentralizacji (co już w tym okresie nie zawsze było złym procederem, ale o tym kiedy indziej). Część z władców chciało uczciwie ratować monety, więc wprowadzało w życie reformy. Próbę wzmocnienia penny (angielskiego denara) podjął w X w. król Edgar, nawet mimo faktu, że jego waluta była stabilna w porównaniu z jej kontynentalnymi odpowiednikami. Jak widać, pewne elementy świata nie ulegają zmianom – Anglicy od wieków dbali o pieniądz. Na ziemiach polskich podobne działania realizował dwieście lat później Bolesław Krzywousty.

Psucie monety

Niestety z czasem owe reformy przybierały formy oszukiwania poddanych i wprowadzania do obiegu monet gorszej jakości. Ponownie brzmi to znajomo? Czeski kronikarz Kosmas ujął sprawę najdosadniej, jak umiał. Podkreślał w swoich pismach, że „żadna klęska, żadna zaraza ani śmiertelność ani spustoszenie przez nieprzyjaciół całej ziemi łupiestwem i pożarami więcej by nie zaszkodziło ludowi Bożemu niż częsta zmiana i zdradliwe pogarszanie monety”. Jak widać, facet znał się na gospodarce, jak wtedy mało kto!

Niecne działania monarchów prowadziły do – jakżeby inaczej – wprowadzania przez ich poddanych w obieg alternatywnych środków płatniczych. Potrzeba musiała być naprawdę silna, bo kara za owe „fałszowanie” mogła być straszliwa. Kaci gwarantowali w zamian wrzucenie do wrzątku lub wlewanie do gardła roztopionego ołowiu. Nadal uważacie, że rządzący dziś prześladują zwolenników kryptowalut?

W tych bardziej rozwiniętych częściach Europy, gdzie obieg pieniądza był duży, monety musiały być jednak na tyle solidnie wykonane, by dłużej wytrzymywały ich ciągłe wymienianie w handlu. W XII w.  w Niemczech, Skandynawii czy Europie Wschodniej nie było takiej potrzeby, więc ktoś wpadł na pomysł bicia brakteatów (z łac. bractea – liść). Były to blaszane krążki (aż ciężko nazwać to monetami) cienkie do tego stopnia, że stempel można było wybić na nich tylko na jednej stronie.  W tym czasie w Niemczech w odpowiedzi na to w obiegu jako środek płatniczy pojawiło się zboże, zaś we Fryzji – beczki piwa (już widzę uśmiech aprobaty na waszych twarzach).

Dlaczego jednak psuto monety? Dlatego, że stanowiło to dochód dla władcy (miał więcej monet, zużywając mniej kruszcu). Pamiętajmy też, że złota nie było w tym okresie w Europie na tyle dużo, by dało się wybić odpowiednią ilość  jednostek płatniczych. Mimo tego trudno w pełni usprawiedliwiać tym rządzących.

W historii Polski władcą, który zapisał się jako pierwszy w roli szkodnika waluty, był książę Mieszko Stary. O skali jego ekonomicznych wybryków niech świadczą liczby. W 1173 r. z grzywny srebra produkowano 694 monet, ale już cztery lata później – 1310 (!!!). Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać – książę został obalony.

Grunt to bunt!

Na terenie Europy Zachodniej obchodzono się z władcami delikatniej, ale bynajmniej nie chciano posługiwać się kiepskimi monetami. Ponownie odpowiedzią były sztabki srebra. Było to na tyle sprytnym obejściem zakazów, że nie posiadały one kształtu monet, więc trudno było kogoś ot tak kogoś oskarżyć o fałszerstwo i zaaplikować mu wrzącą kąpiel lub degustację ołowiu. W 1241 r. cesarz Fryderyk II „dla dobra książąt” oficjalnie zakazał jednak korzystania ze sztabek w transakcjach handlowych. Postąpił więc trochę jak współczesne rządy, które wymuszają na obywatelach korzystanie z walut narodowych, pomimo faktu, że są one zainfekowane hiperinflacją.

Co jednak jest jeszcze ciekawsze, nie zmusiło to niemieckich poddanych do zaprzestania wymienianiem się srebrem (mimo niewygodnej jego formy). Władcom przeszkodził kryzys polityczny („wielkie bezkrólewie” w latach 1250-1274) oraz to, że sztabki zaczęły być wręcz ulepszane poprzez standaryzację ich wagi. Powszechną miarą wagową stała się marka (grzywna) kolońska (ok. 234 grama., choć miara ta miała inną wartość w różnych częściach Europy – np. na terenach polskich wynosiła 197,68 g). Oprócz tego sztaby zaczęto stemplować, by trudnić oszustwa (trochę takie potwierdzanie transakcji w blockchainie).

Grosze wkraczają na scenę dziejów

Przełom nastąpił dopiero w czasie reformy groszowej. I bynajmniej grosz nie oznaczał wtedy monety wartej mało. Gdy pojawił się na deskach sceny dziejów w 1172 r. w Geniu był warty 4 denary i miał w sobie 1,5 g. srebra. Nazywany był wręcz dużym denarem, był grubą rybą wśród pieniędzy. Z czasem zaczęto bić grosze o wadze 1,7 g i wtedy były one warte już 6 denarów. Do obiegu na terenie Francji trafiły w 1266 r., Anglii w 1279 r., Italii – 1253 r., zaś Niemiec – 1271 r. W 1300 r. król Czech (i przez jakiś czas ziem polskich) Wacław II wprowadził do obiegu grosz czeski, który odegrał ważną rolę w dziejach naszego kraju. Zresztą czeskie dzieło było prawdziwym ekonomicznej panzerfaustem – ważyło aż 3,8 g i stało się wzorem dla monet bitych w Rzeszy i na terenie  Europy Środkowej. Nawet nasz król Kazimierz Wielki wyemitował własne grosze o wadze 3,2 g wzorując się właśnie na dziele Wacława.

Złoto wraca do gry

Wiek XIII to też powrót złota. Wspomniany już Fryderyk II od 1231 r. bił złote augustale (4,48 g). Z tego kruszcu zaczęła korzystać Florencja (floreny) czy Genua. Filip Piękny – władca Francji – wypuścił monetę masse d’ or. Od 1360 r. pojawia się frank d’ or. W 1344 r. angielski król Edward III emituje złotego nobla. Pod koniec XIV w. powstaje też Reński Związek Menniczy, który kreuje złotego guldena reńskiego.

Powrót złota na rynki było świadectwem odbudowy gospodarki. Jego dalsze upowszechnienie było też możliwe dzięki zwiększonemu wydobyciu oraz importu z Afryki Zachodniej, skąd transportowali je Portugalczycy.

Pojawiły się też tendencję do wykreowania waluty, którą można byłoby posługiwać się szerzej. Dzięki bankierom florenckim floren stał się też czymś w rodzaju ogólnoeuropejskiej monety.

Powrót do łask złota równał się jednak wprowadzeniu waluty paralelnej, czyli takiej, której kurs monet złotych i srebrnych waha się zależnie od podaży oraz popytu na oba kruszce. Taka operacja wymagała ingerencji władzy centralnej. Rozpoczęto wręcz badania na temat czegoś, co dziś nazwalibyśmy polityką monetarną. Władcy zaczynali ogłaszać oficjalne kursy walut.

CDN.

Spodobał Ci się ten artykuł? Zarejestruj się na BitMarket teraz i zacznij handlować kryptowalutami!

grafika: imf.org

Podziel się wpisem

One thought on “Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. V

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.