Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. IV

Po opuszczeniu starożytnego Rzymu kontynuujemy podróż po linii czasu historii pieniądza. Wchodząc obecnie w okres średniowiecza.

Na temat wieków średnich panuje dziś wiele mitów i przekłamań. Nie do końca słusznie nazywa się je „mrocznymi czasami”. Co prawda, nie istniał wtedy jednolity rynek handlowy, który był budowany za czasów Imperium Romanum, ale w obrębie gospodarki zachodziły jednak przemiany, których efektem było powstanie systemu towarowo-pieniężnego.

Bogactwo to zło!

Za czasów średniowiecza osoby chcące się bogacić nie miały lekko. W początkowym okresie pieniędzy nie było w obiegu na tyle dużo, by zaspokoić potrzeby gospodarki. Władcy zaś gromadzili swoje bogactwa raczej w postaci klejnotów, a nie monet. Dopiero później uległo to zmianie.

Ponadto, nieprzychylny „dorabianiu się” był Kościół, który głosił dosyć minimalistyczne podejście do życia. Uważał, że jego wyznawcy powinni cieszyć się tym, co mają, a nie koncentrować na zarabianiu. Sprzeciwiał się rozwojowi systemów finansowych, handlowi i lichwie. Myślenie to nie przetrwało jednak próby czasu. Taki jest los niepraktycznych pomysłów…

Liberalne (choć takie słowo wtedy nie funkcjonowało w takim znaczeniu) podejście do tego tematu miał św. Tomasz z Akwinu. Opisywał „pieniądze” jako własność, traktując je jako „wszelkie dobra zewnętrzne, które służą do użytku ludzi, dlatego zwą się dobrami użytkowymi”. Zauważał, że „są również inne dobra zewnętrzne, które można zdobyć za pieniądze, jak np. rozkosze, zaszczyty i tym podobne”.

Było to rewolucyjne myślenie ponieważ wczesne grupy chrześcijańskie ideologicznie były bliskie ideom, które można by określić jako… komunistyczne. Pierwsi chrześcijanie głosili teorię zgodnie z którą „wszystko należy do wszystkich”. Ojcowie Kościoła uważali nawet że własność prywatna jest tworem grzechu pierworodnego.

Św. Tomasz podawał w kontrze następujące argumenty:

  1. Własność prywatna przyczynia się do większej pracowitości ludzi.
  2. Własność prywatna przyczyni się do zwiększenia porządku w życiu społecznym, ponieważ wprowadza podział pracy.
  3. W pierwotnym myśleniu Kościoła widział genezę sporów o podział i użycie dóbr wspólnych. Własność prywatna przywracała spokój społeczny.

Ot, średniowieczny liberał!

Problemy wczesnej gospodarki

W średniowieczu wartość kruszców w obiegu była ogólnie mała. Zmieniło to dopiero odkrycie Ameryki, ale o tym później. Jeśli do faktu niewielkiej ilości złota dodamy, że występowały trudności w jego wydobyciu, musimy sobie uzmysłowić, że na rynkach koniecznością stał się pieniądz alternatywny – zboże, kury, pieprz, piwo (to akurat nie uległo zmianie – komu ostatnio za przysługę postawiliście ten nomen omen złoty trunek?) czy skóry. Na ziemiach późniejszej Polski płacono też np. tzw. płatami – kawałkami lnianego płótna. Stąd w naszym języku wziął się czasownik „płacić”.

Na scenę wchodzi denar

Coś trzeba jednak było z tym zrobić. Pierwsze próby wziął na siebie władca Franków – Pepin Krótki (tak, wiemy, że część z was parsknęło teraz ze śmiechu), zaś kontynuował jego syn Karol Wielki (o przydomku nadanym chyba dla przeciwwagi względem poprzednika).

Obiegową monetą stał się srebrny denar. Jako jednostka płatnicza pojawił się ok. 670 r. w Neustrii (krainie stanowiącej północno-zachodnią część państwa Franków, położonej na północ od doliny Loary). Okazał się na tyle wygodnym wynalazkiem, że szybko trafił do sąsiadującej Bretanii. Denar ważył tyle co złoty tremissis, którego zastąpił, czyli 1,3 grama albo licząc bardziej obrazowo 20 ziaren jęczmienia.  Przez fakt, że srebro było mniej warte, także jeden denar miał mniejszą wartość od poprzednika. To stanowiło jednak jego siłę, bo zwiększało funkcjonalność w czymś, co dziś nazwalibyśmy mikropłatnościami (też nasuwa się wam skojarzenie  z parą bitcoin – litecoin?). Władcy Franków zwiększyli potem wagę denara do 1,7 grama, co – jak zapewne już policzyliście – daje nam 20 ziaren pszenicy. Pieniądzem obiegowym stał się denar i półdenar, zaś jednostkami obrachunkowymi solid (12 denarów) oraz funt (20 solidów czyli 240 denarów).

Własna mennica to podstawa!

System finansowy zaczął ewoluować w monometalizm. Początkowo opierał się na coraz to gorszych monetach złotych (psucie pieniędzy to wcale nie wynalazek XX w.), potem na srebrnych. Zachód Europy odchodził od monet rzymskich. Tak jak dziś powoli każda duża firma pragnie mieć własną kryptowalutę czy dedykowanego blockchaina, tak we wczesnym okresie średniowiecza każdy władca chciał mieć już swoją monetę. Własne mennice mieli Wizygoci, Longobardowie, Anglosasi i Frankowie.

Ciekawą kwestią jest ta dotycząca kontroli nad emisją pieniędzy. W Galii za rządów Merowingów występowały jeszcze monety lokalne pochodzące z prywatnych, a nie państwowych źródeł (jakaś grupa osób miała tam swoje „koparki”). W VIII w. władcy zaczynają mieć jednak kontrolę na pieniądzem. I co ciekawe, w źródłach z tego czasu dowiadujemy się o pierwszych próbach ich fałszowania. Co jest jednak ciekawe, fałszowanie nie oznaczało bicia np. denarów z użyciem mniejszej ilości kruszcu, ale właśnie czynność, która nie  podlegała władzy centralnej. Królowie szybko odkryli, jaką moc ma pieniądz i zaczęli walczyć z każdym, kto chciał odebrać im monopol. Mało tego, nierzadko to właśnie ono sami produkowali gorsze monety, zaś surowo karali tych, którzy nie chcieli ich potem przyjmować. Coś wam to przypomina?

W pieniądzu płacono podatki, zwłaszcza trybut uiszczany monarsze przez poddanych lub władcy silniejszemu przez władcę słabszego jako wyraz uznania jego zwierzchności. Ogromne trybuty były płacone choćby wikingom przez państwo karolingów, co spowodowało odpływ kruszców z jednego kraju do drugiego.

Pod koniec IX w. władcy karolińscy utracili zresztą kontrolę nad mennicami. Własne monety zaczęli bić bogaci duchowni, którzy niestety też ulegali pokusie zmniejszania w nich kruszców. W X w. sytuacja uległa ponownie zmianie. W Niemczech władcy z dynastii saskiej zaczęli bić swoje monety. We Francji w różnych częściach królestwa zaczęły powstawać różne ich wzory – tamtejszy rynek był – można rzec – zdecentralizowany. Po drugiej stronie kanału La Manche, w Anglii to państwo zachowało monopol w tym zakresie.

CDN.

Spodobał Ci się ten artykuł? Zarejestruj się na BitMarket teraz i zacznij handlować kryptowalutami!

grafika: imf.org

 

2 thoughts on “Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. IV

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest