Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. III

Wracamy do naszej historii pieniądza. Po wycieczcie po starożytnej Mezopotamii, Egipcie oraz Chin i Grecji, nadszedł czas na najświetniejsze imperium powstałe przed naszą erą.

Starożytnych Rzymian można uznać za ówczesnych Amerykanów czy XIX-wiecznych Brytyjczyków. Stworzyli mocarstwo zarówno militarne i gospodarcze, którego zasięg obejmował niemal cały znany im świat. By w pełni oddać ich potęgę warto zauważyć, że potomkowie Romulusa (mitycznego założyciela Rzymu) zbudowali państwo, które terytorialnie prześcignęło potem tylko imperium mongolskie i właśnie brytyjskie.

Od rolnika do bohatera

Rzymianie zaczynali swoją karierę od bycia… rolnikami. Taka praca szybko jednak im się znudziła i odkryli, że ich powołaniem jest jednak ekspansja. Spowodowana głównie konfliktami wewnętrznymi dotyczącymi brakiem ziemi uprawnej. Co więc robi wkurzony rolnik? Buduje imperium!

Rzymianie odkryli, że wygrywa ten, kto stworzy najlepszy schemat działania. Dlatego zbudowali innowacyjne wojsko, a także wypracowali ciekawy sposób traktowania pokonanych krain. Na mocy traktatu „pokojowego” wymuszali na zwyciężonych oddanie części ich ziemi na potrzeby „ludu Rzymu”. Osiedlali tam często swoich kolonizatorów i romanizowali podbitych (udało się wszędzie, poza słynną galijską wioską;-)).

Jednocześnie w ich kulturze ważną rolę odgrywało prawodawstwo, pojęcie własności i administrowanie. Niezwykle istoty był też handel, który jednak nie był wysoko ceniony przez elitę, która uważała, że to zajęcie przeznaczone dla klas niższych.

Mimo niechęci do handlu prawo było przystosowywane do jego rozwoju. Przewidywało przestrzeganie umów oraz prawa własności i szybkie rozstrzyganie sporów. Przepisy też były ujednolicane na obszarze całego Imperium Romanum (wyjątkiem był podbity Egipt, gdzie zachowano wiele elementów tamtejszego ustroju – na wiekową tradycję nie ma mocnych…).

Pokój pomaga gospodarce

Mówi się, że to wojna bywa motorem napędowym dla gospodarki. I jest to prawdą, ale tylko częściową. Największy rozkwit Imperium Rzymskiego nastąpił bowiem w czasach pax Romana – okresu ogólnego pokoju. Choć legiony rzymskie uczestniczyły w walkach, miało to miejsce raczej na obrzeżach mocarstwa. Zniszczenie hord starożytnych piratów także przyczyniło się do rozkwitu handlu morskiego. Można oceniać Rzymian jako imperialistów, którzy prowadzili podboje, ale trzeba uczciwie przyznać, że do pewnego momentu w pełni rozumieli hasło „Gospodarka, głupcze!”, którym wiele wieków po nich kampanię prezydencką wygrał pewien Amerykanin.

Pojawiają się monety

Gospodarka to też – a jakże – waluty! Na początku istnienia swojego kraju Rzymianie jako jednostki rozliczeniowej używali… wołów i owiec (autor tego tekstu po cichu liczy, że zainspiruje to kogoś do stworzenia OxCoina czy SheepCoina). Później w obrocie pojawiły się bryłki brązu i miedziane cegiełki.

Ciężko jest ustalić datę wprowadzenia do obiegu typowych pieniędzy. Ogólnie w podręcznikach podaje się III w. p.n.e. Data ta jest dziwna, ale też pokazuje ważne zjawisko. Dlaczego dziwna? Bowiem, jak wiecie z poprzedniej części, Grecy, z którymi Rzymianie mieli kontakt, używali monet już dużo wcześniej, bo od VII w. p.n.e. Jak więc widać pojawiają się one dopiero na pewnym etapie rozwoju gospodarki.

W 289 r. p.n.e. Rzymianie powołali urzędników do nadzoru nad mennicą państwową (takich szefów banków centralnych). Wytwarzano w niej srebrne monety oznaczane symbolem I (jeden as). Podstawową monetą był denar. Ujednolicony system płatniczy zawdzięczano zaś Oktawianowi Augustowi (czyli pierwszemu cesarzowi), który wprowadził do obiegu złotego aureusa równającego się 25 srebrnym denarom. Działanie to było konieczne, ponieważ wcześniej na obszarze Imperium posługiwano się nadal różnymi walutami.

Jak żyło się Rzymianom?

Choć to nie Rzymianie wynaleźli monety, stali się ostatecznie mistrzami świata finansów. Ich bankierzy zyskali dominującą rolę w ówczesnym świecie (kolejne skojarzenie z Amerykanami?), zaś Rzym stał się finansową stolicą.

Nie gorzej musiało się wieść innym obywatelom Imperium, ponieważ już w kolejnych dekadach I i II w. n.e. nastąpił gwałtowny wzrost populacji. Historycy szacują, że od momentu zasztyletowania Juliusza Cezara (44 r. p.n.e.) po śmierć znanego z „Gladiatora” Marka Aureliusza (180 r. n.e.) Rzymian było dwa razy więcej. Powodem był oczywiście rozkwit handlu i gospodarki. Niektórzy odważni ekonomiści próbują także wyliczyć, ile zarabiał rzemieślnik w początkach naszej ery. Ponoć jego dochód można porównać z tym, ile do domu w dniu wypłaty przynosił pracownik brytyjskiej fabryki w 1850 r. czy włoski robotnik w 1929 r. (oczywiście przy założeniu, że nie odwiedzili przedtem pubu czy birreria) Co z tego wynika? Otóż to, że tak rozwinięta cywilizacja, pozwalała ludziom żyć dostatniej niż np. niektórym mieszkańcom wsi i miast Afryki, Azji czy Ameryki Łacińskiej dzisiaj. Przeciętna długość życia wynosiła w  latach największej prosperity 25 lat, co może nie jest z naszej perspektywy okresem długim (może wielu z was już znajdowałoby się po „drugiej stronie”, gdyby żyło w tamtych czasach), ale nadal stanowiło lepszy wynik, niż ten, który występował we wcześniejszych społecznościach.

Na scenę wkracza inflacja

Właśnie! Przy okazji Rzymu wspomnimy o bohaterce, która nie raz wróci w naszej opowieści. Mowa o inflacji. Pojawia się w historii gdzieś w III w. n.e. Po raz pierwszy władcy starali się z nią także walczyć. I to sposobami, które będą wracały przez stulecia. Cesarz Dioklecjan chciał sterować gospodarką w centralny sposób wprowadzając edykt o kontroli cen i płac oraz reorganizując system podatkowy. Tego typu działania kontynuował jego następca Konstantyn.

Imperium zaczynało się walić. Po pierwsze, wydatki na jego utrzymanie rosły.  Zaczynały wręcz przewyższać  dochody. Gdy okazało się, że nie da się pobrać podatków w monetach, Dioklecjan nakazał zbierać daninę w naturze. Udało się! Ale – jak się domyślacie –na krótko. Produkcja spadła (nikt nie lubi ciężko pracować, mając w perspektywie oddanie znacznej części owoców swojej pracy komuś innemu), rolnicy porzucali swoje gospodarstwa. To samo stało się z handlem. Miasta także zaczęły się wyludniać, zaś w siłę urosły prywatne, duże posiadłości ziemskie.

Zdesperowany Dioklecjan próbował nadal ratować gospodarkę coraz to ciekawszymi, ale nieskutecznymi pomysłami. W 332 r. wydał dokument, który przywiązywał rolników do ich ziemi i ustanawiał dziedziczenie zawodów kupca, rzemieślnika, rolnika i urzędnika. Może brzmi to jak ziszczenie wizji współczesnych rodziców, którzy marzą o tym, by ich dzieci przejęły rodzinny interes, ale nie uratowało Imperium przed upadkiem.

Dlaczego Rzym upadł?

Przyczyn upadku Rzymu można doszukiwać się właśnie w gospodarce. W pewnym momencie mieszkańcy Imperium przestali być innowacyjni. Brak postępu w technologii można łatwo wytłumaczyć. Po co dany rolnik czy rzemieślnik miał inwestować w rozwój, gdy miał świadomość, że przez wysokie podatki i tak nie skorzysta z większego dochodu czy z wyższej produkcji.

Do tego dochodziła od pewnego momentu pewna gnuśność elit, które uważały, że muszą poświęcać się uprawianiu sztuk pięknych, a nie koncentrować na rozwoju gospodarczym. Przykład takiego myślenia? Archimedes – grecki geniusz nauki – gardził praktycznym zastosowaniem swoich odkryć. To tak jakby Henry Ford wymyślił koncepcję swojego Forda T, ale nigdy nie wdrożył jej w życie! Nie myślano o tym, jak modernizować kwestię narzędzi pracy, bo zajmował się nią plebs, co choćby Arystoteles czy św. Paweł uważali za naturalne. Powinno być to przestrogą dla tych elit, które nie chcą wdrażać innowacji na rynkach. Tym sposobem zbliżamy się zresztą do tzw. wieków ciemnych…

CDN.

Spodobał Ci się ten artykuł? Zarejestruj się na BitMarket teraz i zacznij handlować kryptowalutami!

grafika: imf.org

2 thoughts on “Historia pieniądza czyli po co nam kryptowaluty cz. III

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest