Historia bankowości, czyli po co nam blockchain. Część VI

Dobrnęliśmy w naszej opowieści do momentu, gdy prymat na rynku bankowości zaczynała zyskiwać Hiszpania.

Skąd wzmocnienie Hiszpanii w tej kwestii? Głównym powodem był napływ do Europy (ale początkowo głównie do tego kraju) metali szlachetnych z Ameryki. Oprócz tego powodem były ambicje samego władcy – Karola V. Jego imperialna polityka kosztowała. By zdobyć na nią środki postanowił wykorzystać w tym celu banki komercyjne.

Co jest wasze, jest moje!

Temat bankowości za Karola V szczegółowo zbadał historyk Ramon Carande. Okazało się, że hiszpański władca – delikatnie mówiąc – nie patyczkował się z bankierami. Problem polegał na tym, że nie szedł za tym interes państwa. Skarbiec Hiszpanii zaczął w pewnym momencie świecić pustkami. To skłoniła Karola V do szukania pieniędzy u sewilskich bankierów. Zgodnie z zasadą „kto królowi zabroni”, zaczął on konfiskować środki należące do banków. To z kolei nakłoniło bankierów do jeszcze intensywniejszego pożyczania depozytów pożyczkobiorcom. W końcu jeśli jakiś przedsiębiorca nie ma pewności, czy władza w pewnym momencie nie skonfiskuje jego majątku, lepiej szybko go upłynnić i puścić w obieg. Tak też zrobili bankierzy, którzy postanowili zarabiać na pożyczkach i działać przy tym tylko na bazie rezerwy cząstkowej.

Już w 2. połowie XVI w. podaż pieniądza była oparta w większości na „pieniądzu bankowym”,  czyli tworzonym z niczego i nie mającego pokrycia w środkach banków. Efektem był krótkotrwały rozwój gospodarczy, który zaczął jednak załamywać się, gdy tylko deponenci zaczęli mieć problemy natury gospodarczej, zaś same banki upadać.

Banki a politycy

Inną ciekawą kwestią pozostają związki Karola V z bankierami pod kątem jego kariery politycznej. Zaciągnął np. spore pożyczki od rodu Fuggerów oraz innych niemieckich i włoskich bankierów. Środki te szybko wydał na… przekupienie elektoratu, który pozwolił mu zostać Świętym Cesarzem Rzymskich – czyli, jak dziś byśmy powiedzieli, ideologicznym prezydentem Europy.

Odsetki od tego długu były tak wielkie, że w pewnym momencie rody kupieckie, które zainwestowały w niego jako swojego faworyta na tron, zaczęły mieć wręcz udziały w dochodach z podatków czy ładunkach srebra przywożonych z Ameryki. W 1544 r. już 2/3 dochodów państwa stanowiło gwarancję spłaty długu, zaś w 1552 r. władza zawiesiła już spłatę odsetek. Pięć lat później rząd ogłosił bankructwo… W praktyce oznaczało to, że pożyczki stawały się zobowiązaniami długoterminowymi, zaś odsetki były redukowane. W latach 1557-1680 hiszpańscy Habsburgowie ogłaszali swoje bankructwo aż osiem razy. Za każdym razem efektem była panika na rynkach, upadki wielu banków i inwestorów.

CDN.

Podziel się wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.