Historia bankowości, czyli po co nam blockchain. Część IX

Podczas gdy Europa borykała się już z różnymi patologiami świata finansów, po drugiej stronie oceanu rodził się Goliat, który za kilkaset lat miał zdobyć dominację na terenie niemal całego globu. Mowa oczywiście o Stanach Zjednoczonych.

Nim jednak amerykańscy bankierzy i politycy wcisnęli pod swoje buty mieszkańców Starego Świata, czekała ich długa, nudna oraz ciężka praca. Mieszkańcami angielskich kolonii w Ameryce Północnej byli co prawda ludzie biedni, ale pracowici i przedsiębiorczy. Ich historia to też ciekawy przykład tego, jak rynek radzi sobie z kreowaniem waluty w czasie, gdy owej waluty właściwie nie ma. A konkretnie: jest, ale nie w takiej formie, jak wielu z was dziś ją rozumie.

Osiem muszelek i pół grama tytoniu, proszę

W 1641 r. w Massachusetts za walutę uznawano np. muszelki. Ustalono nawet kurs. Jedna muszla była warta pensa.

Z kolei w Wirginii za walutę uznawano tytoń. Jego rola była tak duża, że wręcz odgórnie musiano sterować jego produkcją. Tak w 1666 r. zrobiły Wirginia, Maryland i Karolina podpisując układ w ramach wspólnej polityki deflacyjnej. W XVIII w. wprowadzono nawet na rynek certyfikaty tytoniowe, czyli pokwitowania własności odpowiedniej ilości zdeponowanego w magazynie tytoniu. W 1727 r. stały się one oficjalną jednostką płatniczą w Wirginii.

W okresie kolonialnym na tym terenie działały też pierwsze, małe banki, które wypuszczały na rynek papierowe bills of credit.

W 1690 r. podjęto pionierską próbę emisji papierowego pieniądza. Proces ten był jednak problematyczny, a to głównie ze względu na Wielką Brytanię, która nie chciała, by jej kolonię zbytnio rozwinęły się pod kątem rynku finansowego. W końcu emisja swojej pełnoprawnej waluty to już poważny krok do pomysłu walki o niepodległość!

Co ciekawe, nawet sami pierwsi koloniści mieli hopla na punkcie wolności i to do tego stopnia, że uważali wszelkie restrykcje monetarne za ograniczanie ich swobód. Zapewne byliby zachwyceni kryptowalutami!

Wojna o niepodległość

Aleksander Hamilton

Ostatecznie jednak Amerykanie postanowili powalczyć o swoją niezależność od Brytyjczyków. Wojna jednak kosztuje i trzeba na nią jakoś zebrać fundusze. W latach 1775-79 Kongres wyemitował 240 mln dolarów. Także poszczególne stany wypuściły do obiegu aż 210 mln dolarów. Skutek? Inflacja! W odpowiedzi w 1780 r. Kongres chciał skupić z rynku papierowe dolary po kursie 40 dolarów za jednego dolara srebrnego. Miało to zahamować inflację. Pomysł był może i dobry, ale nie zakończył się sukcesem. Głównie za sprawą trwającej nadal wojny.

Przełomem okazała się dopiero reforma Aleksandra Hamiltona, która miała miejsce 11 lat później. Papierowe dolary skupywano po kursie 100 dolarów za jednego dolara srebrnego.

Hamilton utworzył także oficjalną mennicę w Filadelfii i wyemitował dolary oparte na bimetalizmie. Utworzono też bank centralny – Bank of United States. Nowa instytucja miała prawo emitowania waluty, ale tylko na okres 20 lat. W 1811 r., gdy czas też się zakończył, Kongres nie wyraził zgody na kontynuowanie misji banku i ten w rezultacie został zlikwidowany.

Andrew Jackson

Na następstwa nikt nie kazał Amerykanom długo czekać. Ponownie rozszalała się inflacja. W odpowiedzi w 1816 r. powołano drugi w historii USA bank centralny. Oczywiście nie ucząc się na błędach, ponownie dano mu prawo emisji waluty tylko na dwie dekady. Po upływie tego okresu znowu rozgorzała poważna dyskusja, co robić dalej. Temat była na tyle gorący, że stał się częścią wyborów prezydenckich w 1832 r. Wygrał je Andrew Jackson, przeciwnik banku. W 1836 r. instytucja została zlikwidowana pod raz drugi.

Kolejny bank centralny w USA powstał dopiero po kilkudziesięciu latach…

CDN.

Podziel się wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.