Globalny krach jest nieunikniony – nowe dane to potwierdzają

Upadek współczesnych gospodarek jest nieunikniony. Krach ma nastąpić za kilka, maksymalnie kilkanaście, lat. Wynika to analiz opublikowanych przez naukowców z Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie.

Wizje Polaków naprawdę przerażają. Może dlatego, że podają oni suche dane i mówią to osoby, które trudno posądzać o szarlataństwo czy próbę zyskania taniej popularności. Czarny Poniedziałek, pęknięcie bańki internetowej czy upadek banku Lehman Brothers – przy tym, co nas czeka, te wydarzenia mają wydawać się w przyszłości kichnięciami czy lekkim kaszlem gospodarek. Taka wizja wyłania się przynajmniej z multifraktalnych analiz rynków finansowych, zaprezentowanych przez IFJ PAN w piśmie „Complexity”.

Nie miejmy już złudzeń!

„Dane są, niestety, dość jednoznacznie. Wygląda na to, że począwszy od połowy lat dwudziestych wysoce prawdopodobny jest globalny krach finansowy o dotychczas niespotykanej skali. Tym razem zmiana będzie jakościowa. Wręcz radykalna!” – mówi mediom prof. Stanisław Drożdż z IFJ PAN i Politechniki Krakowskiej.

W swojej najnowszej publikacji (dostępnej pod tym linkiem: https://doi.org/10.1155/2018/7015721) naukowcy analizują różne dane ekonomiczne, m.in. notowania indeksu Standard & Poor 500. Wzięli pod uwagę okres od stycznia 1950 roku do grudnia 2016.

Jaki był główny cel badania? Chodziło o przedstawienie zagadnień związanych z występowaniem efektów multifraktalnych. Czyli, mówiąc ludzkim językiem, takich, w których aby zobaczyć samopodobieństwo, różne fragmenty badanej struktury trzeba powiększać z różną szybkością. Naukowcy skoncentrowali się jednak na rynkach finansowych i na notowaniach cen akcji czy wartościach indeksów giełdowych. Ich uwagę zwrócił wykres zmian wykładnika Hursta, wyliczonego dla indeksu S&P 500 na podstawie widm multifraktalnych otrzymanych w trakcie analiz.

Jak przewidzieć przyszłość?

Wykładnik Hursta przyjmuje wartości od 0 do 1 i za jego pomocą określa się potencjalne zmiany trendu danego zjawiska. Gdy jest np. równy 0,5, określa zjawisko stałe, które – jeśli zostanie ponownie zbadane – wykaże podobną tendencję, jest innymi słowy – niezmienne. Wartości poniżej 0,5 sygnalizuje już większą skłonność do zmiany. Czyli w praktyce – w kontekście giełdy –  oznacza to zwiększoną niepewności i nerwowość na rynkach. Wartości powyżej 0,5 wskazuje na skłonność układu do budowania trendu. Czyli np. po wzroście kursu akcji, mamy większą szansę na dalszy skok ceny.

Przekładając dalej na praktykę, rynki stabilne będą cechowały się wykładnikiem Hursta na poziomie 0,5. I właśnie od 0,5 startuje wykres wykładnika Hursta dla indeksu S&P 500. 19 października 1987 r. doszło do krachu – słynnego Czarnego Poniedziałku. To wydarzenie widać na wykresie – wykładnik nieznacznie się obniża. Potem jednak przez ponad dekadę znów zachowuje stały poziom (nie licząc małych wahań). Na przełomie wieków pojawia się już wyraźny spadek, zaś w marcu 2000 roku pęka bańka internetowa. Wykładnik Hursta ponownie się jednak stabilizuje, tym razem na krótszy okres. Następnie szybko rośnie, by załamać się po bankructwie banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku.

Od tego wydarzenia wykładnik Hursta nie powrócił już jednak do wartości 0,5, ale systematycznie spada!

„Tym, co również uderza w zmianach wykładnika Hursta dla indeksu S&P 500, są skracające się odstępy czasowe między kolejnymi krachami oraz fakt, że po każdym załamaniu wskaźnik nigdy nie wracał do pierwotnego poziomu. Mamy tu wyraźny sygnał, że nerwowość rynku światowego narasta cały czas, od dekad, niezależnie od zmieniających się ludzi, podmiotów gospodarczych czy technologii” – zauważa znowu prof. Drożdż.

Zapowiedź apokalipsy?

Każdy kolejny krach był poprzedzony mniejszymi wahnięciami. Te z kolei poprzedzały jeszcze mniejsze wahania. Każdy więc krach powinien być większy i bardziej szkodzić rynkowi.

IFJ PAN podkreśla jednak, że na przyszłość gospodarki mogą wpłynąć zmiany na rynkach. Pamiętajmy, że fizyka i matematyka to jedno, zaś rynki finansowe charakteryzują się bardziej złożonym charakterem. W grę wchodzi tu też socjologia i psychologia tłumu, nie tylko suche liczby.

Kryptowaluty lekiem na całe zło?

Okazuje się, że naukowcy widzą ratunek dla gospodarki w… kryptowalutach.

„Problem w tym, że nie wiadomo, co i jak musiałoby wpłynąć na rynek globalny, by zapobiec nadciągającemu załamaniu. Lekarstwem mogłyby być na przykład formujące się rynki kryptowalut, ale czy na pewno się nim staną? Nie wiadomo. Nie jest nawet pewne, czy dysponując wiedzą o koniecznych zmianach udałoby się je wprowadzić w zaledwie kilka lat – a nie wygląda na to, żebyśmy mieli ich więcej do dyspozycji. Przyszłość gospodarki światowej począwszy od połowy lat 20. jawi się więc w czarnych barwach” – podsumowuje IFJ PAN.

Analiza ta jest częściowo zbieżna z artykułem prof. Krzysztofa Piecha, o którym pisaliśmy tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest