Czy bitcoin to super-bohater na czas kryzysu?

Tak, wiemy, że temat był wałkowany już wielokrotnie. Obecne spadki proszą się jednak o jego aktualizację. Czy więc bitcoin będzie docelowo miejscem schronienia w czasie kryzysu gospodarczego?

Zbliża się koniec roku, a to inspiruje to snucia prognoz na przyszłe dwanaście miesięcy. Dla zwolenników i inwestorów kryptowalut to, co wydarzy się w 2019 r., może być szczególnie intrygujące oraz ważne. Główna kryptowaluta – mimo przewidywań niektórych znanych analityków – skończy obecny rok nie na poziomie ostatniego ATH, a znajdzie się raczej w samych czeluściach piekielnych. Czy zamykamy po prostu kolejny cykl bańki i już wkrótce będziemy spędzać dnie na obserwowaniu (z obowiązkowym popcornem i zimną colą!) mieniących się zielenią danych na wykresie BTC/PLN? Ciężko stwierdzić…

Debata o kryzysie

Zdaniem Business Insider możemy wrócić raczej do debaty o globalnym kryzysie:

„W 2019 r. trudny do opanowania poziom długu publicznego, populistyczna rewolta, rosnące stopy procentowe w wyniku mniejszej płynności i ograniczania skupu aktywów przez Europejski Bank Centralny, a także niskie tempo wzrostu gospodarczego prowadzą do ponownej debaty w Europie na temat rozwiązań na wypadek nowego kryzysu. (…) EBC dąży do minimalizacji strat za pomocą nowych wytycznych i serii TLTRO (Celowanych Długoterminowych Operacji Refinansujących).”

Powyżej mowa tylko o Europie. Co zaś czeka nas w USA? Wszyscy zwolennicy poszukiwania baniek spekulacyjnych powinni spojrzeć na Wall Street. Rynek – jak zawsze – powie w pewnym momencie „sprawdzam”. Co wtedy? Co stanie się w momencie masowej wyprzedaży akcji na amerykańskim parkiecie? Czeka nas nowy „czarny” dzień tygodnia, być może tym razem będzie to np. poniedziałek?

Co z BTC?

Pytanie, jak to wszystko wpłynie na bitcoina, pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Czy faktycznie kryptowaluta – jako antysystemowe dziecko ostatniego kryzysu – zyska? Czy może, jak sugeruje prof. Krzysztof Piech, zacznie spadać i tracić na wartości jako pierwsze aktywo na rynkach? To ostatnie właściwie już miałoby więc miejsce.

Warto pamiętać, że dziś bitcoin jest już w pewnym sensie zabawką światowej finansjery, a nie wirtualnym mieczem antysystemowców. Jak można zauważyć w mediach społecznościowych, nerwowe oczekiwanie większości rynku w sprawie decyzji dot. bitcoinowego ETFu, wzbudza wśród weteranów kryptowalutowej sceny irytację i niezrozumienie. Przecież BTC miało być czymś, co zawsze będzie w kontrze do wilków z Wall Street!

Powyższe pokazuje, że globalny krach może sprowadzić kurs bitcoina do poziomów, które nawet dziś, po wczorajszych spadkach, wydają się niewyobrażalnie niskie.

Z drugiej strony, może jednak cyfrowa waluta stworzona przez zamaskowanego geniusza tylko zyska? Taką alternatywę można dojrzeć, gdy spojrzy się na wszelkie te zakątki świata, gdzie kryzys i hiperinflacja są już zauważalne – w Iranie, Wenezueli czy Zimbabwe. W jednym tylko tygodniu października br. obywatele Wenezueli zakupili 1089 BTC za kwotę przekraczającą 900 mln boliwarów suwerennych, co stanowi rekord na tym rynku. Iran co prawda walczył z kryptowalutami, ale dziś przygotowuje już swoją cyfrową walutę. W Zimbabwe w 2017 r. największa lokalna giełda kryptowalut Golix.io notowała w samym październiku obroty w wysokości miliona dolarów. Bitcoin kosztował w tym kraju w tym okresie 13,5 tys. dolarów, czyli dwa razy więcej niż w innych częściach świata…

Odpowiedź na pytanie z tytułu tego tekstu poznamy może już wkrótce. Pamiętajcie też, że naszym celem nie jest namawianie was do inwestowania, a tylko zachęcenie do refleksji. Gracie na giełdzie tylko na własną odpowiedzialność.

Podziel się wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.