Bankor – globalna cyfrowa waluta z Bretton Woods

Dziś, gdy nadal trwa debata na temat tego, czy  euro jest dobrym rozwiązaniem dla Unii Europejskiej, warto przypomnieć projekt pierwszej waluty cyfrowej świata, która miała regulować stosunki gospodarcze pomiędzy poszczególnymi państwami po II wojnie światowej.

Dziś ustanowienie systemu z Bretton Woods kojarzy się nam z momentem, gdy dolar zyskał światowy prymat nad światowymi rynkami. Mało kto wspomina, że w czasie obrad zaprezentowano alternatywną wersję owego systemu.

Pierwsza cyfrowa waluta świata

John Maynard Keynes

Tak, nie regulujcie odbiorników. Podczas narad w Bretton Woods debatowano na temat powstania cyfrowej waluty. Miał nią być Bankor, a jego twórcą John Maynard Keynes. „Bankor, podobnie jak dzisiejsza elektroniczna kryptowaluta bitcoin, nie byłby drukowany, nie istniałby w formie materialnej, a tylko jako cyferki w arkuszu kalkulacyjnym czy urządzeniu cyfrowym” – tłumaczył na łamach swojej książki „A słabi muszą ulegać” Janis Warufakis, ekonomista i ex-minister finansów Grecji.

Jak w praktyce miało to działać? W założeniu Keynesa każde państwo miałoby w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW) swoje konto w bankorach. Jeśli dany kraj, np. Francja, kupowałby coś z zagranicy (np. z USA) od jego konta miano odliczać odpowiednią liczbę bankorów, które teraz trafiałyby na konto sprzedającego. Mówiąc krótko i prosto: cały międzynarodowy handel były rozliczany w bankorach.

Bardzo istotną kwestią był jednak kurs. Każda z pozostających przy użyciu walut narodowych miała mieć stały kurs wymiany z bankorem. To z kolei narzucało stałe kursy wymiany pomiędzy walutami narodowymi. Bankor stanowiłby więc też swoisty kręgosłup systemu monetarnego. Kurs mógłby ulegać zmianie, ale nie decydowałby o tym rynek, ale zarząd MFW, w którym zasiadaliby przedstawiciele wszystkich krajów. Gdyby tylko zaszła taka konieczność, kursy miały ulegać korekcie tak, by za walutę państwa posiadającego stałe nadwyżki, można było kupić więcej bankorów (innymi słowy: wzmacniano by jej kurs), a tym samym eksport z tego kraju by drożał, a import taniał.

Mało tego, Keynes wpadł na jeszcze inny pomysł. Skoro deficyt jednego kraju jest jednocześnie nadwyżką innego, MFW miałoby nakładać specjalny podatek na bankorowe  konto bankowe kraju, gdy między jego importem a eksportem zaczęły wychodzić spore różnice. Znowu mówiąc prościej, wystarczy wyjaśnić, że chciano w ten sposób karać państwa, które miałyby problemy w utrzymaniu zbyt dużych różnic handlowych. Owe opłaty karne miały trafiać na inne konto, z którego miano brać fundusze na ratowanie krajów, które pogrążałyby się w recesji.

Upadek pomysłu

White & Keynes

Pomysł brzmi ciekawie. Dlaczego jednak nie wszedł nigdy w życie? Otóż przeciwnikiem Keynesa (który reprezentował w Bretton Woods Wielką Brytanię) był Harry Dexter White, przedstawiciel USA. Stany Zjednoczone miały zupełnie inny plan na powojenną gospodarkę. Chciały, by walutą światową stał się dolar. Dlatego też, White szybko storpedował idee bankora. Szybko pozbawił też swojego angielskiego odpowiednika złudzeń w kwestii kar dla państw o różnicy pomiędzy importem a eksportem. Europa miała zostać zdolaryzowana…

Czy bankor miał sens?

Pod kątem ekonomicznym (i może po części technologii) bankor miał być – mówiąc dzisiejszą nomenklaturą – czymś w rodzaju stablecoina. Nie miał mieć odbicia w banknotach. Miał też stabilizować cały system. Projekt ciekawy, ale – w realiach lat 40. czy nawet 50. – niemożliwy do realizacji ze względów politycznych. Szkoda, ponieważ, może nasz świat ekonomii wyglądałby dziś lepiej…

Podziel się wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.